niedziela, 24 lipca 2016

XVII OTWARTY TURNIEJ SZACHOWY O PUCHAR BURMISTRZA BISKUPCA

Pijacka zadyma

  1. Na MPJ w Szklarskiej Porębie czwórka zawodników została przyłapana na piciu alkoholu. Jeden z nich wypił taką ilość, że w nocy zostało wezwane pogotowie, bo wystąpiła obawa, że może dojść do tragedii. Lekarz widząc, że chodzi o nieletniego wezwał policję. Zawodnik trafia do szpitala, zostały sporządzone odpowiednie dokumenty.
  2. Następnego dnia (17.03) 6 runda rozpoczęła się normalnie o godzinie 15:00. Widzący to rodzice i opiekunowie nie kryli oburzenia i zaczęli interweniować u organizatora. Na skutek tych nacisków sędzia podjął decyzję o wycofaniu w trakcie rundy 4 zawodników i skierowaniu wniosku do Komisji Dyscyplinarnej Pzszach. Od tego czasu do rozstrzygnięcia zawodnicy zostali zawieszeni – przynajmniej teoretyczne – czyli nie mieli prawa uczestniczenia w turniejach szachowych.
  3. Komisja dyscyplinarna zwlekała z wydaniem decyzji, a zawodnicy niewiele robiąc sobie z nałożonego zawieszenia, grali w turniejach w najlepsze.
  4. Sprawa stała się głośna, bo rodzice pozostałych zawodników zaczęli protestować przeciwko akceptowaniu przez Pzszach takiego stanu rzeczy czyli pijaństwa wśród juniorów.
  5. Pzszach 7 lipca ogłasza na stronie, że pracują nad sprawą i wkrótce wydadzą ostateczną decyzję. Dodatkowo popełnili wykroczenie podając publicznie nazwiska juniorów zamieszanych w incydent, co jest ewidentnie sprzeczne z prawem.
  6. 22.07 rozpoczynają się rozgrywki Extraligi juniorów, gdzie dwaj zawodnicy z wymienionych w komunikacie Komisji Dyscyplinarnej biorą udział. Należy się domyślać, że Pzszach wydał decyzję pozytywną dla zawodników, dopuścił ich do gry. „Domyślać” – bo na stronie nie ma żadnego komunikatu.

sobota, 16 lipca 2016

http://tylkodlamam.pl/

Tylko dla mam ?
Wciąż słyszę, że dziecko musi się nauczyć przegrywać. Najchętniej zrezygnowałabym z tej konieczności i nauczyła je tylko wygrywać. Jednak nie zrobię tego. Pomimo różowych okularów, które najczęściej nosi moja córka, musi umieć radzić sobie także z porażkami.

Po co uczyć przegrywać?

Tak wiem, życie ją przecież nauczy. Jednak z całym szacunkiem dla życia, nie chcę żeby to los decydował o tym na co będzie przygotowane moje dziecko. Jestem odpowiedzialna za rozwój społeczny i emocjonalny więc uczę też jak radzić sobie z przegraną, porażką, negatwnymi emocjami. Dlaczego?
Umiejętność radzenia sobie z przegraną daje szansę na lepsze radzenie sobie ze stresem w dorosłym życiu. Przecież nie zawsze to ona będzie najważniejsza, choćby w wyścigu o dobrą pracę czy szkołę, znajdą się inni zdolni. Nie mogę zakładać, że zawsze będzie na pierwszym miejscu. Nie dlatego, że źle jej życzę, ale dlatego, że rolą rodzica jest twarde stąpanie po ziemi i przygotowanie dziecka na różne sytuacje.

Jak to zrobić?

  • Zacznij od najprostszych gier planszowych i staraj się nie oszukiwać (zawsze dawać wygrać dziecku). W wielu planszówkach dla najmłodszych to los decyduje o wygranej lub przegranej. To trochę zdejmuje z dziecka odpowiedzialność (i stres) za przegraną, bo przecież nie ma wpływu na to, jakie cyfry wypadną na kostce, prawda?
  • Szukaj okazji do rozmawiania o zwycięstwach i porażkach. Niekoniecznie tylko na przykładzie własnej pociechy i z nią w roli głównej. Dobrą okazją jest np. sport, gdzie w wyścigach czy na meczu można zaobserwować zachowania tych, którzy do mety przybiegli jako drudzy, trzeci czy ostatni.
  • Uświadamiaj, że w życiu bywa różnie. Im bardziej dążące do perfekcji dziecko, tym trudniej przyznać mu się do porażki i ją zaakceptować. Bywają maluchy, po których „spływa jak po kaczce”, ale są i takie, które w połowie gry (kiedy jeszcze nie przegrana, a zaledwie widmo przegranej czai się gdzieś na horyzoncie) rzucają planszą i „już się nie bawią”.
  • Daj się pozłościć i pocierpieć z powodu przegranej. Dla ciebie może to tylko gra, ale dla dziecka to porażka tu i teraz. Boli i tak ma być. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, ale przecież można się chwilę nad swoim smutnym losem poużalać. Zawsze jednak czuwaj, żeby to użalanie się zakończone zostało optymistyczną konkluzją: Następnym razem na pewno ci się uda wygrać. Zawalczysz, tak?
  • Chwal jeśli uda się ogarnąć porażkę, a konkretniej związane z nią emocje. Jeśli do tej pory pionki fruwały już w połowie gry, a tym razem udało się dobrnąć do końca, to gratuluj i doceniaj. To wielki krok w kierunku radzenia sobie z przegraną.
  • Obserwuj swoje dziecko podczas gry. Brak wiary we własne możliwości może objawiać się na różne sposoby. Jedne maluchy rezygnują w połowie kiedy widzą, że „nie idzie po ich myśli”, inne zaczynają oszukiwać, zrobią wszystko żeby wygrać. Każde z tych zachowań to informacja dla rodzica, że trzeba zadbać o wzmocnienie wiary w siebie.
  • Gratulacje dla zwycięzcy to ważny element oswajania przegranej. Uściśnięcie ręki wystarczy. Nie musisz wymagać od pociechy, która przegrała, żeby nagle skakała z radości, bo kolega czy brat wygrał. Wystarczą gratulacje, ale nie można o nich zapominać. Udwanie że nie widzi się wygranego, ignorowanie własnej porażki do niczego nie prowadzi.
  • Sięgaj po zabawki, które uczą jak wygrywać i przegrywać. Mądre gry, gdzie dziecko bierze odpowiedzialność za swoje czyny i decyduje o własnej postawie to dobry sposób. Już nie tylko ślepy los, ale zaplanowane działania mogą maluchowi pokazać jak wiele zależy od strategii podczas gry i zabawy.

Wygrywaj po królewsku

Zazwyczaj opisuję gry, zabawki i aktywności, co do których mam przekonanie, że z wielu powodów są dobre dla dziecka i jego rozwoju. I dobre dla rodzica, bo pomagają rozwiązywać wychowawcze dylematy, kierować zainteresowaniami najmłodszych. Dzisiaj zrobię to samo, tylko jeszcze dodatkowo piejąc pod nosem z zachwytu, bo naprawdę mam przed sobą królewską ucztę dla wyobraźni i wzmacniania pozytywnych nawyków.
Zazwyczaj też trąbię o ruchu i uwalnianiu dziecka od siedzenia w jednym miejscu. Tak, to prawda, dziecko powinno mieć nieograniczoną swobodę brykania kiedy tylko zapragnie i potrzebuje. Wtedy dobrze się rozwija. Są jednak na świecie takie odcinki w czasoprzestrzeni, gdzie pełne skupienie jest najlepszą zabawą. Mówię o grze w szachy, która wciąż jeszcze kojarzy się z nudą, szkolnymi klubami tzw. nerdów i zajęciem, którym para się może wnuk królowej angielskiej, ale na pewno nie „zwykłe”, polskie dziecko.

Mam nadzieję, że to tylko stereotypy w mojej głowie, bo szachy to wspaniała gra, która właściwie ma same zalety. Ale zanim o nich powiem, dodam tylko, że to gra, w którą uczą się grać już przedszkolaki. Dlaczego wspominam o tym na początku? Ano dlatego, że zawsze kiedy rozmowa schodzi na szachy, to słyszę: Moooże gdzieś w podstawówce zrozumie te skomplikowane zasady. A tu proszę, taka niespodzianka. Im wcześniej zacznie tym większa szansa, że bardziej się wciągnie. To taka sama zabawa/gra, jak każda inna aktywność proponowana dziecku. Póki nie spróbujesz, to nie wiesz czy ci się podoba.

piątek, 15 lipca 2016

To jest pozycja z 3 rundy

jestem ciekaw szczególnie tych remisów czy miałem np w 3 rundzie lepszą?

Dwie słabości.

Masz taką beztroską tendencję do tworzenia słabości.

Partie największego talentu elbląskiego

Zakładka NOWY , odblokowana.

Piotruś jest bardzo sympatyczny ale też nieco zarozumiały.
Nazwanie siebie największym talentem w Elblągu jest ........
Wszyscy wiedzą, że ten tytuł jest zarezerwowany tylko dla .....
Zgłosiły się osoby , które są chętne wybić z głowy Piotrusiowi te samochwalstwo i wyzywają na pojedynek .
Czas i miejsce do uzgodnienia.

czwartek, 14 lipca 2016

partie w zakładce NOWY

Witam
Zapraszam serdecznie do wzięcia udziału w Turniejach Szachowych: o Puchar Burmistrza Biskupca 24 lipca (pula nagród 3500zł) oraz o Puchar Burmistrza Ruciane-Nida 31 lipca (pula nagród 1600zł). Turnieje zgłoszone są do oceny rankingowej FIDE w szachach szybkich. Organizatorzy w cenie wpisowego zapewniają ciepły posiłek oraz słodki poczęstunek i napoje.
Wszelkie szczegóły przesyłam w załączonych komunikatach lub pod nr tel. 665654949.
Pozdrawiam Paweł Orłowski

Turniej Biskupiec:
http://www.chessarbiter.com/turnieje/2016/ti_4309/

Turniej Ruciane-Nida:
http://www.chessarbiter.com/turnieje/2016/ti_4140/

piątek, 8 lipca 2016

MetLife Warsaw Najdorf Chess Festival gr. B

Gniado, Radosław (+)

Grabarczyk, Sylwester  (-)
Jak trenować grę w szachy samodzielnie ? - część 2
Jest to kontynuacja części pierwszej dostępnej - TUTAJ



W pierwszej części ustaliliśmy już, że chcemy samodzielnie nauczyć się grać dobrze w szachy i nie mamy obok siebie trenera. Teraz przedstawię dwa pierwsze z czterech najważniejszych problemów samodzielnego treningu.

Po pierwsze systematyczność.
Nie oszukujmy się, każdy z nas ma w sobie słomiany zapał. Kiedy mija kilka dni czy tygodni, zapał słabnie, pojawiają się wątpliwości, dziewczyny są coraz ładniejsze zaraz to nie ten post -:)
A już kiedy nie mamy nad sobą bata w postaci trenera który sprawdzi zadania, czy obowiązku udania się na zajęcia do klubu szachowego - lenistwo może zwyciężyć!
Dlatego proponuję ustalić sobie zawczasu pewien porządek dnia (ale ostrzegam, by pod wpływem chwili nie narzucać sobie zbyt dużego reżimu, zawsze możemy to potem zmienić).
Np. od poniedziałku do czwartku po 1 godzinie dziennie na szachy od 18 do 19, piątek 2 godziny, z czego jedna godzina na rozwiązywanie kombinacji.
Sobota i niedziela gra indywidualna (np.w internecie) lub starty w turniejach.
I koniecznie analiza (może być z silnikiem szachowym) własnych partii.
A teraz mała podpowiedź z mojej praktyki. Swego czasu moim podopiecznym, juniorom, zaproponowałem prowadzenie czegoś w rodzaju kalendarza (dzienniczka) zajęć szachowych, gdzie w czasie wakacji mieli zapisywać godziny i formy samodzielnej pracy z szachami.
Z takim instrumentem (może to być choćby kalendarz komputerowy) nie zapomnimy o godzinie kiedy powinniśmy zająć się szachami.

Po drugie różnorodność zajęć.
To jest trudne zadanie dla osób, które chcą uczyć się samodzielnie. Wynika to z tego, że nie mają wiedzy jakie mogą być inne formy zajęć obok samej, czystej gry.
Początkujący, co jest zrozumiałe, najchętniej nie robiłby nic innego niż sama gra. 
To dobrze, "czysta" gra w szachy to podstawa, ale trzeba pamiętać, że rozegranie nawet 100 partii bez krytycznej ich analizy nie przyniesie za dużo korzyści. A przecież ustaliliśmy, że chcemy trenować by znacząco podnieść swój poziom gry.

Dlatego proponuję po rozegraniu 5-6 partii w internecie z wirtualnymi przeciwnikami (a nie z silnikami szachowymi) usiąść do ich analizy. Powinniśmy sprawdzić jaki ruch był błędny i jeszcze zrozumieć dlaczego. Jedna partia powinna być analizowana przez przynajmniej godzinę, a jeśli trzeba to i dłużej.

Szczególnie na początku przygody z szachami, w każdym treningu powinna być do rozwiązania spora porcja kombinacji. Co najmniej 2-3 zadania na jedne zajęcia, generalnie im więcej tym lepiej.


I w końcu praca nad teorią szachową: końcówkami, debiutami i typowymi pozycjami w grze środkowej.
Tu jest największy problem, bowiem praca samodzielna nad tymi elementami jest trudna i często wydaje się być najnudniejszą częścią treningu. Z pomocą mogą przyjść specjalistyczne programy do treningu szachowego.

Na koniec jeszcze raz przypomnę: swoje samodzielne zajęcia powinny być dopasowany do zaplanowanego wcześniej harmonogramu.
cdn.

Jurek Skonieczny

czwartek, 7 lipca 2016

Jak trenować grę w szachy samodzielnie ? - część 1

Z uwagi na pojawiające się od czasu do czasu prośby dotyczące szkolenia przypomnę (trochę rozszerzony i poprawiony) wpis z mojego starego bloga dotyczący samodzielnej pracy nad szachami.
Jurek Skonieczny





Niedawno zwrócił się do mnie pewien młody człowiek, mieszkający w małej miejscowości gdzie nie ma klubu szachowego, z pytaniem: jak trenować samodzielnie ?

Zacznę nietypowo.
Nie ma nic lepszego niż trening szachowy pod okiem doświadczonego trenera.

Zwróćcie uwagę, że w innych dyscyplinach sportu (np. karate, lekkoatletyka, siatkówka) nikt nawet nie pomyśli, że można dojść do wysokiego poziomu bez trenera.
A w szachach?
Kupi taki jeden z drugim komputer, zainstaluje Fritza, zapuści silnik Stockfish i już uważa, że gra lepiej od arcymistrzów :)

Dlatego, jeśli chcecie osiągnąć w szachach znacznie więcej niż II czy I kategorię (a to można wyćwiczyć nawet z kompletnym beztalenciem) - poszukajcie trenera. 
Moja rada, nie od razu takiego, który był znakomitym graczem i od razu po otrzymaniu tytułu instruktora uważa się za najlepszego trenera na świecie!

Jeśli jesteś dzieckiem, proponuję poszukać takiego trenera, który od lat zajmuje się pracą z najmłodszymi, a dzieci się do niego garną - nie musi być od razu mistrzem szachowym.
Papierkiem lakmusowym jego umiejętności będzie liczba dzieci na zajęciach i osiągnięcia jego podopiecznych w zawodach.

Jeśli jesteś dużym młodzieńcem, albo dojrzałym Panem (Panią) poszukaj klubu szachowego i postaraj się umówić na zajęcia indywidualne.
Mimo, że nie mam teraz czasu na trening, to kilka lat temu uległem prośbom pewnego zawodnika 50+ i udzieliłem mu kilku lekcji.
Ciekawa sprawa, facet grał na poziomie co najmniej III kategorii (grywał w internecie) ale kompletnie nie znał debiutów (popełniał stale te same błędy), nic nie wiedział o strategii podobnie o końcówkach. 
Za to nieźle grał kombinacyjnie, widać było, że te kilka tysięcy partii rozegrał.

Ale, wracając do pytania młodego czytelnika, co zrobić, kiedy nie ma trenera, mieszka się daleko od klubu, ma mało czasu itd. itp.
Postaram się podzielić swoją wiedzą na ten temat, ale proszę nie traktować tego jak katechizmu, raczej jako moje, poparte wieloletnim doświadczeniem, spostrzeżenia i przemyślenia.

Na początku powinieneś sobie zadać pytanie - po co chcę się nauczyć grać (lepiej) w szachy ?
Odpowiedź na to pytanie jest najważniejsza. 
Czy chcesz grać lepiej aby ograć kolegę który dokłada ci non stop?
A może chcesz wygrać turniej szkolny i zaimponować kolegom?
A może po prostu chcesz grać dobrze a w przyszłości kto wie, może nawet zostać mistrzem ?

Podam Wam humorystyczny przypadek z mojej praktyki. Kiedy uczyłem się w szkole średniej, modne były drużynowe rozgrywki pomiędzy szkołami. 
Ja chodziłem do technikum, gdzie były dwie dziewczyny na całą szkołę. A wymogi w rozgrywkach drużynowych były takie, że zespół składał się z 4 zawodników (3 chłopców i dziewczyna). Wiadomo, że o część męską zespołu nie trzeba było się martwić, ale od lat szkoła grała w 3-osobowym składzie, mając na starcie od razu w plecy.
Grałem na pierwszej desce i pełniłem jakby funkcję kapitana ustalając skład.
Poprosiłem nauczyciela WF na dzień przed rozgrywkami, aby nakazał jednej z dwóch dziewcząt udział w zawodach szachowych. 
Dziewczyna była nawet ładna, ale jak się domyślacie nie miała żadnego pojęcia o szachach.
Mając 2 godziny czasu w szkole, by przygotować ją do występu, musiałem coś wymyślić. 
Już na początku straciłem z 30 minut na próbę nauczenie choćby ruchów, ale uznałem to za bezcelowe, bo koleżanka nawet jakby dała mata, to by tego nie zauważyła.

I co wymyśliłem?

Postawiłem na strategię :)
Grając czarnymi, nasza zawodniczka miała powtarzać dokładnie ruchy swojej przeciwniczki. Co więcej, miała to robić błyskawicznie, z pewną miną, szybko przełączając zegar (partie były 15 minutowe). 
Po wykonaniu 6 - 7 posunięć miała za zadanie proponować remis!
Podobnie białymi. Miała wykonać ruch 1.a3 (to jedyny ruch którego zdołałem ją przez 2 godziny nauczyć :)) i powtarzać ruchy po czarnych.
Ale to oczywiście nie koniec. Kiedy weszliśmy na salę gry, wśród swoich kolegów z innych szkół rozpuściłem plotkę, że mamy w składzie niesamowitą bombę, dziewczynę która gra doskonale, że przeniosła się do nas z innej szkoły, ma I kategorię, ale nie zdążyła na czas dostarczyć legitymacji szachowej i zagra jako b/k.

I teraz najlepsze. Moja strategia (plus blef) sprawdziła się znakomicie. Na czwartej desce zdobyliśmy 2,5 pkt z 7 partii. Najpierw były trzy remisy a potem dostaliśmy walkower z którąś ze szkół, która nie miała w składzie dziewczyny. Dało to nam medalowe, 3 miejsce!

A na czym padliśmy?
W piątej partii nasza zawodniczka grała białymi. Wykonała 1.a3, na co jej przeciwniczka odpowiedziała silne a6!
Reszty się domyślacie, okazała się, że nasz as atutowy nie zna nawet ruchów!
Przegrała wszystko do końca! 

Jak widzicie, intencja tego dwugodzinnego szkolenia była zupełnie nie z tej ziemi :) 

poniedziałek, 4 lipca 2016

a w moim klubie......

A w moim klubie Boguś po wymordowaniu opozycji i prawie wszystkich człoków i nie członków, jedzie po staremu. Wsiadł na swojego ulubionego konika i pomyka w swoim stylu.
Boguś dla mnie jesteś artystą, ale zastanawiam się nad zmianą Twojego ratingu.

Łowca nagród

Arkadiusz Kaczmarek jeździ po okolicy i kosi tytuły oraz nagrody, jednocześnie rozsiewa "mity".

Kolega Arek wziął z ... kasę na działalność gospodarczą, jak dochodzą do mnie słuchy, to kupił sobie samochód i teraz może jeździć i ogrywać .......

Jeszcze słówko o "mitach" i o rozsiewaniu, Przemek Ostręga nasłuchał się i też chce tak ja Arek.
Przemek jedzie do Wrocławia na kurs instruktorski i po ukończeniu zacznie nauczać rzesze młodych i zdolnych szachistów.

Dobrze , że mam emeryturę, konkurencja rośnie ja drożdże lub jak grzyby po deszczu.

DSC_0300

sobota, 2 lipca 2016

I Letni Turniej Szachowy


Elbląg, I Letni Turniej Szachowy fot. arch. portEl.pl
W każdy wtorek lipca w Młodzieżowym Domu Kultury przy ul. Warszawskiej 51 odbędzie się I Letni Turniej Szachowy. Do udziału w turnieju mogą zgłaszać się dzieci, młodzież i osoby dorosłe (również spoza Elbląga). Pierwsze rozgrywki odbędą się 5 lipca w godz. 10-14.
Zgłoszenia na miejscu w 5 lipca w godz. 9-10.

Wpisowe wynosi 5 zł - dzieci i młodzież do lat 18 oraz 10 zł - osoby dorosłe.

Rozgrywki odbędą się w jednej grupie systemem szwajcarskim na dystansie ośmiu rund. Turniej ma charakter klasyfikacyjny. Można zdobyć normy na kategorie V-II oraz na I kategorię kobiecą, stąd też obowiązkowy będzie zapis partii. Przewidziane są puchary za miejsca I-III oraz dyplomy i upominki rzeczowe za miejsca I-VI. Będą też upominki dla najmłodszych. Wakacje z szachami - a więc gramy.
Bogdan Siwoń, KSz Start

Mistrzostwa Ostródy w szachach.Memoriał Józefa Babiaka

Czarnecka, Lidia (+)

Gniado, Radosław  (-)